wtorek, 31 maja 2016

Dieta matki karmiącej


Temat rzeka… A właściwie dwa sprzeczne sobie schematy. Jeden, że takowa istnieje i trzeba zwracać uwagę na każdy kęs, jaki wkładamy do ust, a drugi, że nie należy się niczym przejmować i jeść wszystko, na co tylko mamy ochotę, bo przecież mleko nie tworzy się z jedzenia.


Jak wpiszemy w google hasło „dieta matki karmiącej” to wyskakuje kilkaset tysięcy wyników. Wśród nich można znaleźć sporo przydatnych kwestii, ale żeby je znaleźć to trzeba zadać sobie pytanie: co tak naprawdę rozumiem pod tym tematem i jakich informacji potrzebuję?

Jak to było u nas….



U nas na początku były problemy z Julki brzuszkiem (prawdopodobnie, bo przecież do tej pory nam tego nie powiedziała…), co objawiało się dość częstym popłakiwaniem w ciągu dnia, w nocy na szczęście problem odchodził w zapomnienie. 

Pediatra stwierdziła, że do 3 miesiąca są takie problemy możliwe i dość często się zdarzają. Tłumaczyła to tym, że maleńki żołądek dziecka musi się przyzwyczaić do mleczka. Robiliśmy też USG jamy brzusznej, żeby sprawdzić, czy wszystko jest tam w porządku, czy może w czymś tkwi problem, ale, na szczęście, wszystko wyszło w porządku!

Z tego też względu baaardzo pilnowałam się z tym, co jadłam. Przez te pierwsze 3 miesiące jadłam praktycznie jedno i to samo… Kurczak gotowany, ziemniaki, marchewka gotowana, rosół drobiowy, ryż z jabłkami i tym podobne lekkostrawne rzeczy – tak wyglądała moja dieta… No cóż, szału większego nie było, ale czego się nie robi dla dobra Maluszka. Chciałam karmić jak najdłużej więc musiałam tego pilnować, bo jakbym jej zaszkodziła czymś z mojego jedzenia to konieczne byłoby podanie mm, a tego starałam się unikać.






Po tych 3 miesiącach, jak problemy zaczęły zanikać, zaczęłam wprowadzać coraz więcej potraw do mojego menu i do końca kp (do 8 miesiąca) nie pojawiły się żadne, związane z moim odżywianiem problemy brzuszkowe.

Był tego jeszcze jeden (oprócz korzyści dla Maluszka) plus – baardzo szybko wróciłam do swojej wagi sprzed ciąży. Taka dietka w połączeniu z codziennymi spacerami i piciem hektolitrów wody pozwoliła mi zmieścić się do ubrań, w które wchodziłam 10 miesięcy wstecz, a co za tym idzie bardzo dobrze wpłynęła na moje ogólne samopoczucie.



Podsumowując moje wywody… uważam, że to każda kobieta, obserwując swojego Maluszka powinna zdecydować, jak podejdzie do diety. 

Najważniejsze to zdrowe odżywianie, bogate w wszelkie witaminki i minerały, bo karmiąc pozbywamy się ich sporo z organizmu, a to może prowadzić bardzo szybko do anemii...



M&M

czwartek, 19 maja 2016

Maluszek dorośleje...

Zaległości


Daawno nas tutaj nie było… a właściwie byliśmy, ale po cichutku – bez nowych postów, bo cierpiałyśmy na brak czasu. To wszystko przez weekend majowy i pewne zmiany, jakie zaszły w zachowaniu naszego Maluszka, do których musiałyśmy się obie przyzwyczaić…

Mleczna zmiana...


Od kilku dni nie karmimy się już piersią… Nadszedł taki czas, że mleczka było coraz mniej, a Julka domagała się już coraz więcej i na początku wspieraliśmy się dodatkowo mm, ale teraz już całkowicie wyeliminowałam kp. Tak jak pisałam jakiś czas temu, nie wyobrażam sobie jakbym miała od urodzenia ogarniać te wszystkie butelki, termosy, gorącą wodę, zimną wodę itp… Teraz muszę się do tego przyzwyczaić. Jest to o tyle prostsze, że mleczko podaję małej 2-3 razy dziennie i 2 razy w nocy, a oprócz tego obiadek i deserek, czy kaszkę więc nie jest to zawrotna ilość, że ciągle trzeba myśleć, żeby była ciepła woda i czyste butelki...




Nocna zmiana


Druga ważna zmiana, apropo której było ostatnio pytanie na naszym fanpage na Facebooku to Maluszek od 2 tygodni budzi się tylko 2 razy w nocy!! Czyli nastąpiła taka zmiana, że wyeliminowaliśmy jedną pobudkę. Poza tym ostatnimi czasy śpi twardziej niż do tej pory. Przez ząbkowanie jak już zasnęła to musieliśmy bardzo uważać, żeby jej nie obudzić, a teraz funkcjonujemy wieczorem normalnie i nie przeszkadza jej to.
Julka dorosła już do tego momentu, że godzina 19, to za wcześnie, żeby iść spać, bo przecież szkoda czasu na spanie, jak można go wykorzystać na figle i psoty. Myślę, że przez to, że teraz kładziemy ją koło 20-21 pada zmęczona i wpływa to na jej czujność w nocy.





Dzienna zmiana


Druga zmiana jest też związana ze snem Julki. Od urodzenia nie było jeszcze dnia, żeby przespała w ciągu dnia, w domu powyżej 40 minut. Dlatego codziennie o stałej porze szłyśmy na spacer, zasypiała w wózku i potrafiła tak spać 2-3 godzinki, bez względu na pogodę. Spała sobie pod dachem wyotulana tak, żeby było jej ciepło i zasłonięta przed wiatrem. Wiem, że dla niektórych wydaje się to niewyobrażalne, jak można dziecko usypiać na polu nawet w niepogodę i trzymać tak 2-3 godziny… Wcale mnie to nie dziwi, ale niestety inaczej się nie dało, tylko taki sposób na nią działał, bo jak w domu cudem pospała te 40 minut, to budziła się z płaczem i ciągle była marudna. Nie wiem, czy to sprawa „świeżego” powietrza, czy szum samochodów, ale działało to na nią wyśmienicie. Już nawet na początku takiego zachowania naszego Maluszka pytałam pediatrę co jest z nią nie tak, że nie może spokojnie pospać w domku, a ona na to, że są takie dzieci niektóre i że to przejdzie w swoim czasie.
I oto właśnie nadszedł ten czas…..
Od tygodnia kładę się z nią na naszym łóżku, włączamy piosenki dla dzieci na tablecie i po 5-10 minutach zasypia, później przenoszę ją do łóżeczka(co wcześniej było niemożliwe bez przebudzenia) i śpi sobie w łóżeczku 1,5-2 godzinki.




Te zmiany świadczą chyba o tym, że nasze dzieciątko dorośleje! ;-D


Jest jeszcze jedna zmiana, a właściwie przeszkoda, która utrudnia napisanie nowego postu.. Maluszek stał się baaardzo zainteresowany wszelkimi przedmiotami wokoło, a w szczególności laptopem.. Jak tylko Mama weźmie do ręki komputer to momentalnie dzieciak pełźnie w jej kierunku i marudzi, bo też chce widzieć co słychać w wielkim świecie Internetu… Z tego głównie powodu mamy spore zaległości, ale w najbliższym czasie postaramy się to odpowiednio nadrobić ;-)



Zapraszamy do śledzenia naszej stronki, a już niedługo pojawią się nowości.


A tymczasem trzeba ogarnąć małego łobuziaka, który patrzy tylko, co zmajstrować…



M&M







czwartek, 28 kwietnia 2016

Ząbkowanie naszego Maluszka



Dzisiaj temat, który nas dotyczy od ok. 3 miesięcy.. Jak Julka kończyła 5 miesiąc, to zaczął jej wychodzić pierwszy ząbek na dole, po tygodniu kolejny i była przerwa ok. miesiąc. Niedawno była jakaś taka niespokojna nocami i patrzę do buzi, a tam dolna dwójka się przebija, nic by w tym nie było dziwnego, jakby nie fakt, że na drugi dzień patrzę a drugą też już widać…., po południu górna jedynka, na drugi dzień druga, za 2 dni – górne dwójki…. I tym sposobem w ciągu nie całego tygodnia wzbogaciliśmy się o 6 nowych ząbków...Cała faza przebijania zakończyła się kilka dni temu i już można powiedzieć, że jesteśmy do przodu o jakieś 5 miesięcy – bo dopiero wtedy, ok. 13 miesiąca powinien być taki stan uzębienia dziecka ;-)



Ciężki okres



Ząbkowanie jest sprawą indywidualną, podobnie jak mówienie, siedzenie, chodzenie itp. Dlatego ciężko przewidzieć kiedy to nastąpi. Łatwo jednak rozpoznać ten moment, bo dziecko zaczyna się bardziej ślinić, wkładać do buzi paluszki i wszelkie dostępne pod ręką zabawki i przedmioty. Nie ma się co dziwić, sami wiemy, że przebijanie się zęba do przyjemności to nie należy a wręcz przeciwnie potrafi bardzo zmęczyć i wywołać ogromny ból. Najważniejszą rolą rodzica w tym czasie jest zrobienie wszystkiego, co w naszej mocy, żeby ulżyć maleństwu. Jest na to wiele sposobów, które można znaleźć w sieci i wiele leków pomagających w tym okresie.

Nasz sposób na ząbkowanie




My na szczęście przeszliśmy ten boom bez większych problemów. Jedna noc była baardzo męcząca dla nas, ale przede wszystkim dla małej, bo mimo leków przeciwbólowych, przeciwzapalnych i żelu na dziąsła, dosłownie pokładała się z bólu. Ale tak poza tym, to bez żadnych gorączek i innych męczących objawów. W dzień to w ogóle nie było widać, że to etap ząbkowania, bo nic jej nie dolegało i była pełna energii, a nocami po prostu czujnie spała i częściej się budziła.
Próbowaliśmy pomagać jej żelem, ale u nas nie zdał egzaminu. Czopki przeciwbólowe dawaliśmy jej tylko na noc, bo w dzień nie było takiej potrzeby. Wszelkiego rodzaju gryzaki troszkę jej pomagały. Próbowałam też chłodzić gryzak ale zupełnie go odrzuciła.






Najlepszym natomiast masażerem dla obolałych dziąsełek okazała się szczoteczka do zębów dla niemowlaka, taka, którą nakłada się na palec i masuje dziąsła. Polecam takie rozwiązanie, bo mogła sobie sama trzymać i przykładać w miejscach, gdzie tego potrzebowała, a ja się nie martwiłam, że ją połknie.




M&M

wtorek, 19 kwietnia 2016

„Nocne marki” - mama i córka


Urodzenie dziecka to obrót dotychczasowego życia o 180 stopni! Niesie to za sobą niezliczenie wiele pięknych chwil, ale także sporo wyrzeczeń i niedogodności. Mimo wszystko chyba każda mama maluszka jest w stanie poświęcić wszystko dla największego szczęścia, które sobie urodziła.


Jedną z „ciemniejszych stron” macierzyństwa jest wstawanie w nocy do dziecka. Zazwyczaj jest to obowiązek tylko i wyłącznie mamy (no chyba, że nie karmi piersią i ma wspaniałego męża, który pozwala jej przespać całą noc).
Pobudki noworodka to rzecz normalna. W pierwszych kilku miesiącach życia dziecka trzeba się nastawić na to, że do rzadkości będzie należało przespanie spokojne całej nocy od wieczora do ranka. To normalne, że dziecko potrzebuje jedzenia, picia, przytulenia, czy też zmiany pieluszki zarówno w dzień, jak i w nocy. Tym bardziej, że na początku maluszkowi ciężko jest odróżnić dzień od nocy i właśnie dlatego ma takie same potrzeby w ciągu całej doby. Z biegiem czasu, przy pomocy mamy dziecko odczuwa różnicę, że w dzień jest aktywny, a wieczorem się wycisza, zasypia i śpi do rana, żeby nabrać energii na kolejny dzień figli.


Nasza 3-miesięczna smerfetka gotowa do spania

Czynniki sprzyjające zasypianiu


Dużo w tej kwestii zależy od organizacji całego dnia, a przede wszystkim wieczoru. Dziecko, tak jak dorosły człowiek potrzebuje do wyciszenia i snu odpowiednich warunków – wieczornego klimatu.
Najważniejsze to :

  • spokój przed spaniem,
  • stały rytuał wieczorny,
  • przyciemnione światło, a nawet jego brak,
  • pełny brzuszek,
  • sucha pieluszka,
  • odpowiednia temperatura w pokoju (ok. 22 stopnie),
  • wygodne ubranko do snu,
  • bliskość najbliższej osoby – mamy lub taty,
  • czasem też pomocny jest „biały szum” - dźwięk podobny do tego, który maluszek słyszał w brzuszku mamy (np. miś „szumiś” lub szum morza)
W zależności od przyzwyczajeń dziecka brak któregoś z tych czynników, albo jego zakłócenie może powodować problemy z zasypianiem.


Nocne pobudki


Jeśli chodzi natomiast o pobudki nocne dzieciaczka, to mogą one być powodowane wieloma czynnikami.

Przede wszystkim, najczęstszy powód budzenia to głód lub pragnienie. Mały żołądek niemowlaka potrafi pomieścić niewiele pokarmu, co skutkuje szybkim trawieniem i częstą potrzebą uzupełnienia zapasów. Przynajmniej przez pierwsze sześć miesięcy do normalności należy karmienie nocne dziecka. W zależności od sposobu karmienia, czy też potrzeb dziecka taka pobudka może być jedna w ciągu całej nocy, a nawet może być ich kilka.

Zdarza się też, że dziecko potrzebuje tylko bliskości mamy lub taty i wystarczy je przytulić lub potrzymać za rączkę, żeby spokojnie zasnęło z powrotem.

Maluszek, który jest przyzwyczajony zasypiać ze smoczkiem w buzi, gdy zapadnie w głębszy sen, wypluwa smoczek, może się budzić ze względu na brak swojego towarzysza;-)

Niewygodna, uciskająca piżamka, czy mokry pampers to też czynniki, które wpływają na jakość snu maluszka i mogą powodować częstsze budzenie się w nocy. Dlatego trzeba pamiętać, że dzieciaczek potrzebuje luźnego ubranka i suchej pupy, żeby móc spać spokojnie.

Zbyt wysoka lub zbyt niska temperatura w pokoju, jak wiadomo przeszkadza w spaniu każdemu. Dorosły może się dostosować do sytuacji i przykryć się kołdrą lub odkryć (a najczęściej wystawić lub schować jedną nogę ;-D), a taki mały, bezbronny człowieczek nie jest w stanie sam okryć się kołderką i musi zawołać o pomoc.

Większy problem pojawia się w sytuacji, gdy idą ząbki lub przyplątała się jakaś infekcja albo gorączka. Wtedy już na pewno noc będzie nieprzespana zarówno dla maluszka, jak i dla rodziców, czy innych domowników.
Ciężko oczywiście jednoznacznie stwierdzić co dziecku dolega kiedy nie może zasnąć albo jest niespokojne. Do pierwszej czynności w takim wypadku należy zmierzenie gorączki i tutaj zazwyczaj wiele się wyjaśnia – czy wszystko ze zdrowiem jest ok, czy coś szwankuje i trzeba zasięgnąć pomocy u lekarza.

Jak to jest u nas


Nasza Julka na szczęście od urodzenia śpi w miarę spokojnie. Na początku nawet co niektórzy znajomi dziwili się, że jestem wyspana… Zdawałam sobie sprawę, że do dziecka trzeba wstawać i nie ma co sobie krzywdować, chyba przez to nie czuję zmęczenia nawet jak wstaję do niej kilka razy tylko po to, żeby włożyć jej smoczka. Nie ma jednak nic piękniejszego, jak słodki, poranny uśmiech na jej malutkiej, rozespanej twarzyczce jakim mnie obdarowuje codziennie rano, jak tylko podejdę do jej łóżeczka. Choćbym nawet nie wiem jak bardzo była nie wyspana to jest nagroda za całą noc!!


2-miesięczna śpiąca królewna o poranku ;-)


Zdarzają się oczywiście dni, że dłużej zajmuje jej zasypianie. Ostatnio zmagamy się z ząbkowaniem a właściwie z wielką kumulacją ząbkowania, bo wychodzi jej naraz 6 ząbków! Śpi przez to trochę niespokojnie, ale wszystko w granicach rozsądku. Od urodzenia budzi się średnio 2-3 razy w nocy do jedzenia. Czasami przebudzi się z płaczem, bo nie może odnaleźć smoczka i uspokaja się dopiero przy piersi, possie przez krótką chwilkę i momentalnie śpi. Jest już dosyć duża jak na nocne pobudki więc aktualnie myślę nad opracowaniem strategii, jak przyzwyczaić ją do przesypiania dłuższego czasu bez konieczności jedzenia. Nie jest to na pewno łatwe odzwyczaić takiego bobaska od nocnych przytulasów z mamusią, ale czym starsza to będzie pewnie jeszcze trudniej…





Może Ty masz jakiś sprawdzony sposób na odzwyczajenie dziecka od kilku nocnych pobudek? Jeśli tak, to proszę podziel się nim w komentarzu, będę bardzo wdzięczna za wszelkie rady;-)





M&M

wtorek, 12 kwietnia 2016

Spacerki, spacerki…



Na wielu różnych forach, stronach parentingowych często mamy zadają pytanie: kiedy i na jak długo zabrać noworodka na spacer? Wydaje się, że jest to oczywiste, że każdy sam decyduje o tym, co dla dziecka najlepsze, jednak jest wiele czynników przez które pojawiają się takie wątpliwości.

Adaptacja do warunków zewnętrznych


Pierwszy spacer dziecka po narodzeniu, a właściwie trudno to nazwać spacerem – raczej przyzwyczajaniem do zmiennej pogody i innej temperatury niż w brzuchu mamy, w zależności od stanu zdrowia dziecka i kondycji mamy może odbyć się zarówno kilka dni, jak i kilka tygodni po narodzeniu.

W zimnych miesiącach początkowo zaleca się kilku minutowe ekspozycje maluszka na działanie czynników zewnętrznych takich jak: temperatura, wiatr, mróz, słońce… Taka adaptacja do warunków zewnętrznych nazywana jest „werandowaniem”. W kolejnych dniach należy wydłużać czas pobytu na zewnątrz, nawet do kilku godzinnych spacerów – gdy pogoda sprzyja.

Ciepłe miesiące pozwalają na pominięcie etapu werandowania i można pozwolić sobie na początkowo krótki spacer, a w kolejnych dniach wydłużać czas

Spacer zależny od pory roku


W zależności od pory roku mama powinna decydować o tym, jak będzie wyglądało to przyzwyczajanie…
Oczywiście nie mamy zbyt dużego wpływu na to, w jakiej porze roku urodzi się dzieciątko więc musimy się dostosować odpowiednio do sytuacji.

Wiosną:

  • cienka czapeczka na główkę, chroniąca przed wiatrem
  • najlepiej ubrać noworodka na tzw. cebulkę, przykładowo cienkie body, rajstopki, spodenki, sweterek, w razie niższej temperatury kurteczka
  • świetnym rozwiązaniem jest też kombinezon - miś
  • w wózku dobrze jest mieć kocyk na wszelki wypadek
  • twarz dziecka powinno się posmarować kremem ochronnym przed wiatrem i słońcem lub takim na każdą pogodę
  • czas spaceru może być dobierany według uznania mamy, w zależności od pogody
  • najlepsza pora na wyjście na zewnątrz to okolice południa, kiedy jest najcieplej

Taka wiosna u nas




Latem:

  • grunt to lekkie, przewiewne ubranka
  • bardzo cienka czapeczka chroniąca przed słońcem i wiatrem
  • jeśli jest gorąco, najlepiej maluszka rozebrać, zostawić tylko pampersa, okryć pieluszką i zasłonić od słońca
  • całe ciałko dziecka trzeba koniecznie smarować kremem z wysokim filtrem ochronnym przed promieniowaniem słonecznym
  • większość czasu należy spędzać w cieniu
  • najlepiej wychodzić wczesnym rankiem i późnym popołudniem, kiedy słońce nie świeci już bardzo mocno i temperatura jest korzystniejsza niż w samo południe


Jesienią:

  • podobnie jak na wiosnę zmienna pogoda angażuje do zakładania kilku warstw ubranek i ochronę główki dziecka przed wiatrem i chłodem
  • na spacerze trzeba być przygotowanym na dynamiczne zmiany pogodowe
  • najkorzystniejsza pora dnia na wyjście to południe



Zimą:

  • najważniejsze to ciepłe ubranie dziecka,
  • gruba czapka i rękawiczki to priorytet, o którym nie wolno zapomnieć nawet wychodząc z niemowlakiem na krótką chwilkę!
  • kolejnym ważnym elementem zimowej garderoby jest ciepły kombinezon.
  • w wózku doskonale sprawdza się zimowy śpiworek lub otulacz
  • przed wyjściem na zewnątrz w zimowe dni należy posmarować buzię maluszka kremem chroniącym przed mrozem i wiatrem.
  • czas spaceru trzeba dostosować do panującej aury.
  • jeśli temperatura jest bardzo niska – około -10 stopni i niżej, to lepiej z dzieckiem pozostać w domu.

Jak to jest u nas


Nasza Julka urodziła się końcem sierpnia więc wyposażyliśmy się w bardzo fajny kombinezon - „miś”, który służył nam praktycznie do końca listopada. Było to bardzo wygodne rozwiązanie, bo pod spód zakładaliśmy jej body i rajstopki lub legginsy a miś był bardzo ciepły i doskonale chronił ją przed lekkim jesiennym chłodem.
Na zimę kupiliśmy kombinezon i kurtkę. Na duże chłody zakładaliśmy kombinezon, a na cieplejsze dni kurteczkę.

Na pierwszy, krótki spacer wyszłam z Julką już w drugi dzień po powrocie ze szpitala. Od tego czasu mamy ustaloną jedną porę, której trzymamy się codziennie i spacerujemy minimum pół godzinki(w razie gorszej pogody), a najdłużej do tej pory byłyśmy 3 godziny na spacerze. Jak pada deszcz to wychodzimy na zewnątrz, pakuję malutką do wózka usypiam na zewnątrz i śpi sobie pod dachem, a ja co chwilę na nią zerkam. Na mrozach też wychodziłyśmy codziennie na choćby krótką chwilkę.



Dzięki takiemu rytmowi jesteśmy obie odporne na wszelkie zmiany pogody, niekorzystne warunki jak np. zimny wiatr i nie chorujemy zbyt łatwo. Jakbyśmy siedziały większość czasu w domu i wyszły na brzydką pogodę to pewnie zaraz by nas łapało jakieś paskudztwo, a tak – zwiększamy naszą odporność.



M&M


poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Przewijanie niemowlaka


Czynność niby oczywista przy pielęgnacji noworodka, a jednak w pierwszych dniach może sprawiać problemy. Zazwyczaj przy malutkim dziecku pojawia się strach, żeby nie zrobić mu krzywdy w jakikolwiek sposób, a o to nie trudno… - malutkie, wiotkie, bezbronne ciałko potrzebuje przede wszystkim delikatnego, ale też pewnego dotyku.

Miejsce do przebierania


Na początku zakupów wyprawkowych zastanawialiśmy się, czy kupić komodę z przewijakiem albo sam przewijak, ale jakoś wydawało mi się to zbędnym wydatkiem. Myślałam, że wygodniejsze będzie przewijanie Maluszka na naszym łóżku. Kupiliśmy podkłady do przewijania nieprzemakalne (polecam nawet przy przewijaku) i tak przez pierwszy dzień i noc sobie radziliśmy.
Po pierwszej nocy jednak doszłam do wniosku, że jak tak dalej będę nadwyrężać mój kręgosłup – nie do końca zresztą sprawny – to daleko nie zajedziemy… Taka gimnastyka kilkanaście razy w ciągu doby to z jednej strony dobre, żeby wrócić po mału do sprawności sprzed porodu, ale z drugiej strony niezbyt dobra dla kręgosłupa. I już w drugi dzień wysłałam męża czym prędzej do sklepu, żeby kupił przewijak. Zdecydowaliśmy się na taki, który można położyć na łóżeczku i bardzo jesteśmy z niego zadowoleni. Jest stabilny, nie przesuwa się, ma wyższe boki , dzięki czemu noworodek z niego nie spadnie, ale przy ruchliwszym dziecku trzeba baaardzo uważać, i jest na dobrej wysokości – wygodny dla kręgosłupa. Doskonale służy nam do dzisiaj, chociaż Julka już na nim bardzo kombinuje, obraca się na boki i brzuszek, tak, że trzeba ją zawsze trzymać, żeby nie zrobiła „fiku miku”, a waży ok. 8,5kg i jeszcze się nie załamał ;-)





Akcesoria do przewijania



Najważniejsze to, żeby wszystko potrzebne do przebierania (czysta pieluszka, czyste ubranko na zmianę – w razie konieczności, krem na odparzenia, chusteczki nawilżane lub czysta woda i ręczniki wiskozowe, waciki kosmetyczne) było pod ręką, tak, aby w żadnym wypadku nie zostawiać dziecka samego na przewijaku.

Kolejność czynności


Przy niemowlętach trzeba postępować ostrożnie i delikatnie, bo każdy gwałtowny ruch może zaszkodzić maluszkowi albo sprawić, że się wystraszy.

  • Najpierw rozpinamy/ściągamy ubranko lub warstwy ubranek po kolei (przy ubraniu „na cebulkę”)
  • Odpinamy pieluszkę
  • Ważne, żeby nóżek nie podnosić za łydki lub nie ciągnąć do góry, tylko delikatnie unosić oba uda dziecka jedną ręką i obracać na boki, żeby ułatwić sobie dostęp do pupy dziecka
  • Jeśli jest siku to zawijamy pieluszkę pod pupę, wycieramy pupę ( ZAWSZE W KIERUNKU OD PRZODU DO TYŁU) i wyjmujemy brudną pieluszkę
  • Jeśli jest kupka to czystą częścią pampersa wycieramy pupę i zawijamy go pod pupę, dokładnie myjemy wszystkie fałdki skóry ( ZAWSZE W KIERUNKU OD PRZODU DO TYŁU) i wyciągamy brudnego pampersa spod pupy
  • W razie odparzeń smarujemy skórę dziecka kremem na odparzenia dość grubą warstwą, bo część zostanie na pampersie
  • Zakładamy czystą pieluszkę i zapinamy ubranko
Pampers powinien być dopasowany wagowo do dziecka, zapięty niezbyt ciasno, żeby nie uciskać niemowlaka, ale też nie za luźno, żeby nie przeciekał.

Jeśli pępowina jeszcze nie odpadła to pampersa najlepiej podwinąć do środka, żeby nie urażał pępka – tak nam zalecili w szpitalu.



Mam nadzieję, że rozjaśniłam tym postem ważną czynność pielęgnacyjną zwłaszcza przyszłym mamom.

Jeśli masz jakieś sugestie, albo swoje rady odnośnie przwijania - napisz w komentarzu, może to pomóc innym mamom ;-)


M&M



czwartek, 31 marca 2016

„Witamina słońca”


Witamina D to, jak wiadomo ważny składnik naszego zdrowia. Zaleca się suplementację tej witaminy zwłaszcza w okresie jesienno – zimowym, kiedy promieni słonecznych jest już niewiele. Na wiosnę i w lecie natomiast uważa się, że wystarczająca jest codzienna krótka ekspozycja na słońce (z uwzględnieniem filtrów ochronnych w momentach mocnego nasłonecznienia i przy dłuższej ekspozycji).

D w organizmie


Wpływa ona na formowanie się kości i zębów, zapewniając ich prawidłową mineralizację, zapobiega powstawaniu krzywicy. Wspomaga prawidłowe działanie systemu immunologicznego, zwiększając odporność organizmu. To tylko kilka podstawowych właściwości tej witaminy, jest ich wiele, wiele więcej, ale te właśnie są najważniejsze pod względem funkcjonowania organizmu dziecka.
Już od pierwszych dni życia zaleca się suplementację witaminy D w dawce 400 IU/dobę bez względu na rodzaj pokarmu, jaki dziecko przyjmuje (kp, czy mm).



Jak to jest u nas


Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, jakby nie sytuacja, która nas dotyczy…

Pediatra zleciła nam zrobić USG przezciemiączkowe ze względu na dość wolne zarastanie się ciemiączka u Julki. Zrobiliśmy to badanie i okazuje się, że Pani doktor radiolog (dobrze znana zresztą) stwierdziła niedobór witaminy D – od razu przy drzwiach gabinetu patrząc na Julkę zadała pytanie jaką dawkę jej podajemy, jak usłyszała, że podstawową to mówi, że musimy zwiększyć o drugie tyle, bo teraz to jest nowa norma dla niemowlaków. Po USG potwierdziła swoje słowa tym, co wyszło w badaniu – ostatecznie stwierdziła, że mała ma KRZYWICĘ i nie ma sensu robić badania na poziom witaminy, które nie jest tanie, bo na pewno ma jej spore braki.


Przestraszeni diagnozą po powrocie do domu podaliśmy jej podwójną dawkę dzienną witaminki, a w międzyczasie napisałam sms do naszej pediatry z informacją o badaniu. Chwilę później dostałam odpowiedź, żebyśmy jednak mimo wszystko zrobili poziom witaminy z krwi. Na drugi dzień pobraliśmy krew i co się okazuje……. Julka ma ponad 100 % NADMIAR D3 w organizmie!!!! Trzeba było odstawić całkowicie suplementację i powtórzyć badanie po miesiącu bez podawania. Tak też zrobiliśmy i wynik obniżył się tylko o 0,9… Zostaliśmy odesłani do endokrynologa dziecięcego, który zlecił sporo badań z krwi do wykonania po kolejnym miesiącu bez witaminy i wizytę kontrolną w połowie kwietnia, na którą czekamy niecierpliwie, zwłaszcza, że zaczyna się wiosenna pogoda i ciężko będzie się uchronić przed promieniami słonecznymi…

Nadmiar witaminy D


Nadmiar witaminy D może prowadzić do wielu chorób, zwłaszcza do uwalniania się wapnia z kości i odkładania się go w tkankach miękkich – zazwyczaj w nerkach, czy wątrobie i prowadzi do ich zwapnienia. Nie jest to więc taki błahy problem, a przecież mało kto bada sobie poziom D w organizmie, bo jest powszechnie uznane, że zazwyczaj problemem jest niedobór i większość ludzi stosuje dodatkową suplementację nawet latem.




Witamina w jedzeniu


Co ważne, trzeba uważać też na to, co podaje się dziecku do jedzenia przy tym problemie, bo np. w kaszkach wszelkiego rodzaju dla dzieci jest zawarta witamina D, tak samo w mleku modyfikowanym(całe szczęście, że karmimy się w większości piersią, chociaż ostatnio dołożyliśmy do wieczornego karmienia mm, żeby nasz maluszek pojadł sobie na kolację, nie było proste wybrać odpowiednie mleko, jedynie NAN ma najmniejszą zawartość witaminy w składzie).





Ważna jest mimo wszystko kontrola poziomu D w organizmie zarówno maluszków, jak i starszych. 
Ciekawe jest to, że w sieci bardzo mało jest informacji o nadmiarze D w organizmie, w stosunku do informacji o niedoborze.



I takie to właśnie perypetie mamy z „witaminą słońca”, że aż strach się bać lata…




M&M