środa, 24 sierpnia 2016

Wspólny roczek



Kiedy to minęło??? - to pytanie chyba najczęściej zadaje sobie każda mama w dniu urodzin swojego maluszka.. I dzisiaj przyszła pora na mnie... 

Niby rok, niby nie dawno, a jednak trochę czasu zleciało i wieeele się przez ten rok zmieniło. Można powiedzieć, że całe nasze życie obróciło się przynajmniej o 180 stopni. Okazało się, że przyszła na świat maleńka istotka wokół której kręci się teraz każdy mój dzień.

Nie znałam wcześniej tego rodzaju miłości Matki do Dziecka.. a teraz wiem, że jest to najwspanialsze uczucie, którego powinien doświadczyć każdy w swoim życiu. Miłość bezgraniczna, niezależna od niczego. Bez względu na ilość poświęceń, nieprzespanych nocy, czy momentów marudzenia kocham ją najmocniej na świecie!

To był bardzo intensywny rok, bardzo obfity w zmiany i nowości - wspaniały rok we trójkę!!

Bilans Maluszka - roczniaka:

* ma 80cm długości
* waży 10,5 kg
* ma 10 ząbków !!! i 2 kolejne w drodze
* samodzielnie siedzi, stoi, robi 2 kroczki ;-), przy meblach chodzi stabilnie
* trzymana za rączki chodzi (a właściwie biega)
* mówi: mama, tata, baba i tym podobne wyrazy własnej twórczości
* ostatnio sadzamy ją na nocnik i bez problemu załatwia tam swoje potrzeby, czasami po kilku sekundach od posadzenia, a czasami po kilku minutowym posiedzeniu ;-]
* uwielbia słowo "AM" - jeść, którego używa ok. 10000 razy dziennie, niekoniecznie będąc głodną
* jeść też uwielbia i bez większego problemu zjada większość podanych przeze mnie rzeczy z takim smakiem, że nawet najedzony by przy niej zgłodniał!!
* śpi raz dziennie około godzinki, rzadko dłużej
* zasypia ok. 20-21 i wstaje ok. 8 rano

To chyba najważniejsze wieści z życia naszej Kruszynki;)

A poza tym: 

* jest cudowna
* jest non stop uśmiechnięta
* bardzo lubi się tulić i dawać buziaki nam i wszystkim zabawkom(zwłaszcza pluszakom)
* uwielbia postać Kubusia Puchatka - dlatego tort musiał być taki, a nie inny!
* od urodzenia do tej pory wszyscy zwracają największą uwagę na jej duuuże oczy i długie rzęsy!!
* jest naszym Największym Skarbem

A teraz kilka zdjęć na porównanie ile się zmieniło..


tak jest teraz:
Dzisiaj









tak było rok temu:








Hasło: "Szczęścia nie można kupić, ale można je sobie urodzić" - w 100% jest wymową naszego wspólnego życia z Maluszkiem!



M&M

czwartek, 4 sierpnia 2016

Zakynthos, Laganas – pierwsze wakacje Mamy, Taty i Maluszka

Zaległości


Dawno nas tutaj nie było… Maluszek ostatnio stał się coraz bardziej absorbujący. Jest coraz ciekawsza otaczającego świata i wszystkiego, co się wokół niej dzieje, a do tego dochodzi jeszcze jej hasło przewodnie: szkoda czasu na spanie!!! W ciągu dnia sypia max godzinkę i chodzi coraz później wieczorem spać – ok. 21….. To wszystko wzięte w tzw. „kupę” powoduje brak czasu u mamusi, no ale cóż, czego się nie robi dla takiego słodziaka! Jestem w stanie odłożyć wszystkie rzeczy do zrobienia na później, tylko po to, żeby spędzić z nią każdą chwilę, pokazywać świat i uczyć ją nowych rzeczy.

Swoją drogą… ciekawa jestem jak u Was wygląda dzień z około rocznym Maluszkiem… czy też, tak jak my spędzacie większość dnia aktywnie, na wspólnych zabawach i nauce nowych umiejętności???

Na temat - Zakynthos


A wracając do tematu, który miał się pojawić na blogu - to dalszy ciąg mojej opowieści o wakacjach, a dokładniej o pięknej wyspie Zakynthos, na którą dane nam było się wybrać we trójkę.

Przed wyjazdem zastanawialiśmy się między Zakynthos, a Rodos. Wygrało Zakynthos ze względu na miejsce i godzinę wylotu – lotnisko w Krakowie i start o 12 w południe. Rodos w ten dzień był dostępny tylko wylot z Katowic i o niezbyt przystępnej porze, jak na podróż z Maluszkiem – ok. 3 w nocy…

Wyspa, sama w sobie przepiękna, zwłaszcza fotografie z Zatoki Wraku, na którą organizowane są najpopularniejsze wycieczki, ze względu na cudowne widoki i niezwykły błękit wody.


Zatoka Wraku

Laganas


Wybraliśmy hotel w miejscowości Laganas – ok. 10 minut od lotniska autobusem, to też było dla nas ważne, bo podróż z Julką wydłużona o kolejną godzinę, czy dłużej, mogła skutkować ciężkimi zarówno dla niej, jak i dla nas chwilami.

Laganas


Laganas jest uznawane za centrum turystyczne wyspy, przede wszystkim jako region bardzo imprezowy. Trochę się tego obawiałam, że momentami – zwłaszcza w nocy może być głośno, ale nasz hotel był położony w bezpiecznej odległości od wszelkich dyskotek, dzięki czemu mogliśmy spać spokojnie. To, co na pewno jest mega atutem tej miejscowości to piękna, długa - 5km, szeroka i, co ważne piaszczysta plaża!!

Zwiedzanie z Maluszkiem



Tak naprawdę zobaczyliśmy tylko maleńką część tej wyspy – tam gdzie można było dojść spacerkiem z naszego hotelu plażą lub spacerkiem po mieście. Trochę szkoda, że nie wybraliśmy się na żadną wycieczkę z proponowanych w okolicy, no ale z Maluszkiem nie jest już takie proste zwiedzanie, zwłaszcza terenów, gdzie trzeba dłuższą chwilę jechać autokarem i spędzać cały dzień na zwiedzaniu w gorący dzień.
Bardzo dużą popularnością cieszyło się tam zwiedzanie na własną rękę – wynajęcie samochodu lub quada/skutera(najczęściej) i przegląd całej wyspy w max 2 dni, ale o tym niestety też nie było nawet mowy.

Bądź co bądź, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło… Nasze wakacje i tak były wspaniałe, spędzaliśmy czas RAZEM, trochę na plaży, trochę przy basenie i wcale niczego nam nie brakowało, a wręcz było wszystkiego zanadto!!










Mnóstwo spacerów to jest to, co lubimy najbardziej, a było tam naprawdę gdzie pospacerować. Bałam się też trochę, jak będzie się sprawował nasz wózek na piaszczystej plaży ale nie było najmniejszego problemu i przez to mogliśmy spacerować rano, wieczór i w południe i kiedy tylko chcieliśmy, wzdłuż i wszerz plaży.

Z jednej strony jest trochę niedosyt, że nie zobaczyliśmy tej słynnej Zatoki Wraku, ale z drugiej strony mamy pretekst, żeby za parę lat wybrać się tam znów, z doroślejszym już Maluszkiem(a może nie jednym) i zobaczyć piękno Zakynthos.



M&M



czwartek, 14 lipca 2016

Pierwsze wakacje z niemowlakiem

Wakacje, wakacje i po wakacjach… Był urlop, ale szybciutko się skończył – jak to zwykle bywa z wszystkim, co dobre i przyjemne… Na szczęście pozostaje ogrom pięknych wspomnień i mnóstwo zdjęć, dzięki którym nasze Największe Szczęście będzie mogło się dowiedzieć, gdzie ją rodzice włóczyli po świecie „ w pieluchach” ;-).






Tak to się ostatnio poskładało, że na szybkiego zdecydowaliśmy się na krótkie, czerwcowe wakacje. Bardzo na szybkiego, bo w środę wykupiliśmy wycieczkę, a w piątek byliśmy już w pięknej, słonecznej Grecji, a dokładniej na wspaniałej wyspie Zakynthos. Spędziliśmy tam baaardzo rodzinny tydzień i naładowaliśmy akumulatory na całe lato.
O urokach wyspy i o tym jak spędzaliśmy czas opiszę w osobnym poście, a dzisiaj głównie temat rzeczy – według mnie – najpotrzebniejszych do zabrania dla Maluszka na urlop.

Rodzinny czas


Niektórym pewnie się wydaje, że podróż z niemowlakiem to sama przyjemność, do której nic wiele nie potrzeba, bo przecież takie maleństwo większość czasu śpi, je na ogół tylko mleko i siedzi cały dzień w jednym miejscu w pampersie, którego trzeba dla zasady raz na jakiś czas zmienić… No cóż, myślą tak pewnie zwłaszcza ci, którzy swoich własnych dzieci nie mają lub mają, ale nie wyjeżdżają z nimi w dłuższe podróże.
Takie wyjazdy dają ogromną przyjemność i możliwość jeszcze większego zżycia się całej rodzinki, ale do łatwych nie należą, bo trzeba ze sobą zabrać cały „arsenał” rzeczy, które są niezbędne w każdym momencie dnia, ale też takich, które mogą okazać się potrzebne w którejś chwili podróży.



Nasze wyjazdowe "must have"..


Do tej pory jak jechaliśmy we dwoje na wakacje to nasze walizki wspólnie ważyły nie całe 20 kg (przy limicie 20 kg na osobę), a w te wakacje mieliśmy dwie walizki i każda ważyła 20kg!! - spora różnica, ale jak zaczęłam szykować rzeczy do zabrania to bałam się, że nawet w tych 40 kg ciężko będzie się zmieścić.. Praktycznie półtorej walizki to były akcesoria naszego Maluszka, a połowa została dla nas na same najpotrzebniejsze rzeczy ;-).
Mówię tutaj oczywiście o bagażu głównym, a bagaże podręczne to oczywiście dodatkowa bajka… Trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność, a zwłaszcza na opóźnienia samolotu. Na szczęście kontrola celna pozwala na zabranie ze sobą większej ilości płynów dla dziecka, niż przyjęte 100ml. Dochodzi do tego wszystkiego jeszcze wózek, poduszka i kocyk i już wyglądamy jak wielbłądy ;-), no ale cóż, takie uroki posiadania dzieciaczka i chęci podróżowania z nim.

Bagaż podręczny dla Maluszka zawierał:


  • picie
  • mleko w pokrowcu termicznym lub produkty do jego przygotowania
  • słoiczek z obiadkiem/deserkiem (w zależności od wieku dziecka i czasu lotu)
  • pielucha
  • smoczek
  • pampersy ok. 3-4 sztuki
  • chusteczki nawilżane
  • coś na przegryzkę(np. Biszkopty, paluszki)
  • zabawki, takie, które Maluszek lubi i zainteresują go dłużej niż minutę
  • kocyk, bo w samolocie na ogół jest chłodno
  • poduszka – dla wygody małego śpiocha
  • zapasowe ubranko




Oprócz tych niezbędnych rzeczy dla małej spakowaliśmy też trochę naszych akcesoriów potrzebnych w podróży i z tego wyszły dwa, na szczęście lekkie bagaże – plecak i bardzo pakowna torba do wózka, którą kupiłam tydzień wcześniej.

U nas przydatne okazało się tylko picie i mleczko – przy starcie i lądowaniu, pampersy(na lotnisku), podusia i smoczek, bo Julka przespała cały lot zarówno w jedną, jak i w drugą stronę.

Rzeczy, które zabraliśmy na tydzień:


  • książeczka zdrowia dziecka
  • termometr
  • podstawowe leki:
    * przeciwgorączkowe
    *odczulające – wapno dla dzieci/ zyrtec
    *woda morska w sprayu
    *Octenisept
  • pampersy ok. 30 sztuk (przydało się ok. 25 sztuk)
  • pampersy do wody - 14 sztuk (przydało się ok. 10 sztuk)
  • chusteczki nawilżane - 3 paczki (przydało się 1,5 paczki)
  • waciki kosmetyczne – 1 opakowanie
  • słoiczki z obiadkami - 8sztuk
  • słoiczki z deserkami - 8 sztuk
  • mleko modyfikowane - paczka
  • kaszka – paczka
  • woda mineralna – 2 małe butelki na pierwszy dzień, a później kupowaliśmy na miejscu
  • przekąski – herbatniki, biszkopty, paluszki
  • butelka na mleko
  • butelka na picie/niekapek
  • płyn do mycia butelek i szczotka
  • miseczka, łyżeczka, śliniak
  • podgrzewacz
  • pielucha tetrowa – 2 sztuki
  • nakrycie głowy - 2x
  • sweterek – 1x
  • strój kąpielowy – 2x
  • buciki
  • body krótki rękaw – 5x
  • body ramiączka – 3x
  • body długi rękaw – 3x
  • sukienka – 2x
  • krótkie spodenki – 4x
  • długie spodenki – 3x
  • skarpetki – 4 pary
  • kosmetyki do opalania dla niemowląt
  • płyn do kąpania
  • balsam pielęgnacyjny
  • krem na odparzenia
  • szczotka do włosów
  • ręcznik kąpielowy – 2x
  • mały basenik (najlepiej z daszkiem) – kupiłam w ostatniej chwili i doskonale się sprawdził przez całe wakacje – okazał się strzałem w dziesiątkę przy „nie chodzącym Maluszku”, ale też służył nam do kąpania w łazience – jako wanienka turystyczna
  • kółko do pływania dla niemowląt
  • zabawki, zwłaszcza takie, którymi można się bawić w wodzie




Z ubranek wykorzystaliśmy chyba nie całą połowę z tego co mieliśmy, bo większość czasu Julka spędzała w samym pampersie lub w stroju kąpielowym.


Mam nadzieję, że pomogłam Ci w jakiś sposób przygotować listę rzeczy na wyjazd ;-). Oczywiście według uznania każda mama powinna zabrać wszystko to, co podpowiada jej intuicja, że będzie potrzebne, byleby samolot udźwignął te ciężary….!!

Jeśli masz jakieś sugestie, czego nie zawarłam w moim „must have” to zostaw komentarz pod postem, być może w kolejnej podróży okaże się to dla nas lub dla innych mam niezbędne.




M&M




czwartek, 16 czerwca 2016

Kolejna nocna zmiana u Maluszka


Całkiem niedawno był post na temat nocnych pobudek… Dużo czytałam na ten temat, a ściślej, na temat tego, jak oduczyć Maluszka budzić się 3 razy w nocy na jedzonko.
Jakiś miesiąc temu udało nam się zmniejszyć tą ilość do 2 razy, a teraz jesteśmy na etapie coraz częstszego przesypiania całej nocki(zdarzyło się to ostatnio 3 noce pod rząd!!!).
Można powiedzieć, że to taki trochę nasz sukces, że oduczyliśmy Malutką tego, co chwilę temu było nie do przezwyciężenia.

A jak tego dokonaliśmy???



Któregoś wieczoru mówię do Męża, że mam plan, w którym musi mi pomóc jeśli będzie taka potrzeba - krytyczna sytuacja, a będzie to z korzyścią dla nas obojga – dla mnie wyspanie – to energia na nowy dzień wyzwań z Julką, a dla niego – energia na nowy dzień pracy.

Plan opierał się głównie na zaspokajaniu potrzeb maluszka jedynie wodą i usypianiem jej na rękach. A dokładniej.. kiedy się obudziła to dawałam jej do picia wodę, jak nie chciała, albo napiła się już wystarczająco dużo, to usypiałam ją dalej na rękach i odkładałam do łóżeczka. Chodziło głównie o przetrzymanie małego głoda…
Wiem, wiem, być może nie było to dla niej przyjemne zasypianie bez mleczka, ale prędzej czy później musiało to w jej życiu nastąpić. Wieczorem podajemy łyżeczką gęstą kaszkę, żeby zaspokoić głód na dłuższy czas i dopiero rano, około 8-9 mleczko na śniadanie.
Co prawda całą noc mam w podgrzewaczu wodę przygotowaną w razie awaryjnej sytuacji, ale od tygodnia nie użyłam jej w nocy, tylko dopiero rano.

Rola tatusia


A jeszcze o misji męża… Miała ona polegać na tym, że po próbie zaspokojenia Julki wodą, i po wszelkich próbach usypiania, będzie marudzić i płakać, to miał on wstać i zrobić mleczko, tak, żebym ja mogła spokojnie ją potulić, a on poda jedzonko.. Nie było jednak aż takiej sytuacji, ale, jak to mówią, przezorny zawsze ubezpieczony…;-)


Kilka dni po urodzeniu


Ok. miesiąc temu...





I takie to zmiany u nas w ostatnim czasie zachodzą… Dzieciaczek dorośleje z dnia na dzień, tak szybko, że aż ciężko sobie przypomnieć pierwsze trzy miesiące jej życia, a tu zaraz będzie roczek… Dopiero większość czasu spędzała w pozycji leżącej... Jak wieczorem położyliśmy ją do łóżeczka, to spała ciągle w takiej samej pozycji, a teraz… śpi w każdą możliwą stronę.

I jak tu zatrzymać jej beztroskie dzieciństwo…??!!




M&M

czwartek, 9 czerwca 2016

Opalanie w ciąży


Większość Polek uwielbia mniej lub bardziej brązowy odcień skóry, dlatego, gdy tylko pojawi się słońce mamy ochotę wystawić jak największą część ciała i nabierać coraz więcej czekoladowego koloru. W zależności od typu cery nabieranie koloru może zacząć się od koloru raka, ale w większości przypadków po kilku dniach przechodzi on w ładną opaleniznę.

Opalanie może nieść za sobą wiele negatywnych skutków, ale nie sposób przecież rezygnować ze spaceru, czy wakacji, żeby uniknąć słońca… Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że słońce ma pozytywny wpływ na nasz wygląd, ale także na psychikę i zdrowie. Może przynieść sporo korzyści, jak na przykład: lepsze samopoczucie lub zwiększenie poziomu witaminy D w organizmie.
Najważniejsze w tym przypadku to odpowiednie przygotowanie i zabezpieczenie ciała przed szkodliwym działaniem promieniowania UV.

Zdarzają się też osoby, u których nie jest wskazana ekspozycja na promieniowanie słoneczne. Zazwyczaj są to osoby mające problemy skórne lub zdrowotne, często związane z hormonami.

Co w takim razie z kobietami w ciąży? Bo przecież u nich szaleje burza hormonów… I jaki wpływ ma opalanie na płód?


Istnieje wiele poglądów na ten temat. Nie jest ono wskazane, ale też nie jest zabronione. Wszystko jednak zależy od zdrowego rozsądku ciężarnej. Najważniejsze to, aby przestrzegała kilku ważnych zasad dotyczących kąpieli słonecznych.

Przebarwienia


Przede wszystkim trzeba pamiętać, że skóra w ciąży narażona jest na powstawanie zmian barwnikowych – tzw. przebarwień, ze względu na „nieład hormonalny”.
Dlatego ważne jest umiarkowane korzystanie ze słońca, a szczególnie ochrona odpowiednimi – wysokimi filtrami.



Wpływ na krążenie krwi


Promieniowanie UV rozszerza naczynia krwionośne, a wielogodzinne naświetlanie może prowadzić do zwiększenia ciśnienia krwi ciężarnej, co w skrajnych przypadkach może być powodem plamień, a nawet poronienia.
Aby temu zapobiec trzeba rozsądnie dobierać czas ekspozycji. Spacer, czy spędzanie czasu na słońcu zalecane jest w godzinach rannych i wieczornych, aby uniknąć momentu największego nasłonecznienia (w godzinach 11-15).



Temperatura u maluszka


Podczas opalania groźna jest również wysoka temperatura. Uznaje się, że dziecko odczuwa 1 stopień więcej niż panuje poza brzuchem matki.
Ze względu na to najważniejszy jest zdrowy rozsądek ciężarnej!

Ochrona brzuszka


Zaleca się, aby okrywać ciążowy brzuszek. Na rynku dostępne są stroje kąpielowe dla kobiet w ciąży, ale odpowiednie będą także zwykłe stroje jednoczęściowe lub dwuczęściowe - tankini w większym rozmiarze. Można też przykrywać brzuszek przewiewnym materiałem lub chustą.

Dla ochłody, jeśli jest taka możliwość przyjemnie jest polewać brzuszek chłodną wodą lub moczyć w niej materiał i przykładać do brzuszka.

Ochrona głowy


Kolejna ważna zasada to zakładanie nakrycia na głowę chroniącego przed zbyt dużym działaniem promieni słonecznych.

Jak to było u nas...


Rok temu w czerwcu, jak byłam w 34 tygodniu ciąży wymyśliliśmy, że może byśmy się przejechali gdzieś na wakacje, takie ostatnie we dwoje.. Po wizycie u lekarza, który stwierdził, że nie ma żadnych przeciwwskazań do wyjazdu za granicę, zaczęliśmy czegoś szukać. Samolot odpadł, ze względu na zaawansowaną ciążę. Wybraliśmy się do Hajduszoboszlo, co oznaczało ok. 7 godzinną podróż samochodem, co nawet było dość przyjemne, bo lubimy jeździć samochodem i podziwiać ładne widoki. Nasuwało mi się jednak ciągle pytanie, czy będę mogła się wystawiać na słońce, czy muszę spędzić tydzień w cieniu drzew. Wiadomo – Maluszek najważniejszy! Kupiłam tankini, nakrycia na głowę i kremy z wysokimi filtrami, no i w drogę… Pogoda była ładna i trochę czasu spędzaliśmy w słoneczku (przed południem), trochę w wodzie, a resztę w cieniu. I wszystko było w porządku zarówno ze mną (nie powstały żadne przebarwienia(na szczęście)), jak i z Maluszkiem (wróciliśmy w dalszym ciągu we dwoje z małym pasażerem w brzuchu;)).



Wniosek z tego taki, że jeśli wszystko jest okej z Mamą i Maluszkiem, dobrze zabezpieczymy się przed szkodliwym działaniem UV i rozsądnie będziemy z tego korzystać to nic złego nam nie grozi.




M&M









wtorek, 31 maja 2016

Dieta matki karmiącej


Temat rzeka… A właściwie dwa sprzeczne sobie schematy. Jeden, że takowa istnieje i trzeba zwracać uwagę na każdy kęs, jaki wkładamy do ust, a drugi, że nie należy się niczym przejmować i jeść wszystko, na co tylko mamy ochotę, bo przecież mleko nie tworzy się z jedzenia.


Jak wpiszemy w google hasło „dieta matki karmiącej” to wyskakuje kilkaset tysięcy wyników. Wśród nich można znaleźć sporo przydatnych kwestii, ale żeby je znaleźć to trzeba zadać sobie pytanie: co tak naprawdę rozumiem pod tym tematem i jakich informacji potrzebuję?

Jak to było u nas….



U nas na początku były problemy z Julki brzuszkiem (prawdopodobnie, bo przecież do tej pory nam tego nie powiedziała…), co objawiało się dość częstym popłakiwaniem w ciągu dnia, w nocy na szczęście problem odchodził w zapomnienie. 

Pediatra stwierdziła, że do 3 miesiąca są takie problemy możliwe i dość często się zdarzają. Tłumaczyła to tym, że maleńki żołądek dziecka musi się przyzwyczaić do mleczka. Robiliśmy też USG jamy brzusznej, żeby sprawdzić, czy wszystko jest tam w porządku, czy może w czymś tkwi problem, ale, na szczęście, wszystko wyszło w porządku!

Z tego też względu baaardzo pilnowałam się z tym, co jadłam. Przez te pierwsze 3 miesiące jadłam praktycznie jedno i to samo… Kurczak gotowany, ziemniaki, marchewka gotowana, rosół drobiowy, ryż z jabłkami i tym podobne lekkostrawne rzeczy – tak wyglądała moja dieta… No cóż, szału większego nie było, ale czego się nie robi dla dobra Maluszka. Chciałam karmić jak najdłużej więc musiałam tego pilnować, bo jakbym jej zaszkodziła czymś z mojego jedzenia to konieczne byłoby podanie mm, a tego starałam się unikać.






Po tych 3 miesiącach, jak problemy zaczęły zanikać, zaczęłam wprowadzać coraz więcej potraw do mojego menu i do końca kp (do 8 miesiąca) nie pojawiły się żadne, związane z moim odżywianiem problemy brzuszkowe.

Był tego jeszcze jeden (oprócz korzyści dla Maluszka) plus – baardzo szybko wróciłam do swojej wagi sprzed ciąży. Taka dietka w połączeniu z codziennymi spacerami i piciem hektolitrów wody pozwoliła mi zmieścić się do ubrań, w które wchodziłam 10 miesięcy wstecz, a co za tym idzie bardzo dobrze wpłynęła na moje ogólne samopoczucie.



Podsumowując moje wywody… uważam, że to każda kobieta, obserwując swojego Maluszka powinna zdecydować, jak podejdzie do diety. 

Najważniejsze to zdrowe odżywianie, bogate w wszelkie witaminki i minerały, bo karmiąc pozbywamy się ich sporo z organizmu, a to może prowadzić bardzo szybko do anemii...



M&M

czwartek, 19 maja 2016

Maluszek dorośleje...

Zaległości


Daawno nas tutaj nie było… a właściwie byliśmy, ale po cichutku – bez nowych postów, bo cierpiałyśmy na brak czasu. To wszystko przez weekend majowy i pewne zmiany, jakie zaszły w zachowaniu naszego Maluszka, do których musiałyśmy się obie przyzwyczaić…

Mleczna zmiana...


Od kilku dni nie karmimy się już piersią… Nadszedł taki czas, że mleczka było coraz mniej, a Julka domagała się już coraz więcej i na początku wspieraliśmy się dodatkowo mm, ale teraz już całkowicie wyeliminowałam kp. Tak jak pisałam jakiś czas temu, nie wyobrażam sobie jakbym miała od urodzenia ogarniać te wszystkie butelki, termosy, gorącą wodę, zimną wodę itp… Teraz muszę się do tego przyzwyczaić. Jest to o tyle prostsze, że mleczko podaję małej 2-3 razy dziennie i 2 razy w nocy, a oprócz tego obiadek i deserek, czy kaszkę więc nie jest to zawrotna ilość, że ciągle trzeba myśleć, żeby była ciepła woda i czyste butelki...




Nocna zmiana


Druga ważna zmiana, apropo której było ostatnio pytanie na naszym fanpage na Facebooku to Maluszek od 2 tygodni budzi się tylko 2 razy w nocy!! Czyli nastąpiła taka zmiana, że wyeliminowaliśmy jedną pobudkę. Poza tym ostatnimi czasy śpi twardziej niż do tej pory. Przez ząbkowanie jak już zasnęła to musieliśmy bardzo uważać, żeby jej nie obudzić, a teraz funkcjonujemy wieczorem normalnie i nie przeszkadza jej to.
Julka dorosła już do tego momentu, że godzina 19, to za wcześnie, żeby iść spać, bo przecież szkoda czasu na spanie, jak można go wykorzystać na figle i psoty. Myślę, że przez to, że teraz kładziemy ją koło 20-21 pada zmęczona i wpływa to na jej czujność w nocy.





Dzienna zmiana


Druga zmiana jest też związana ze snem Julki. Od urodzenia nie było jeszcze dnia, żeby przespała w ciągu dnia, w domu powyżej 40 minut. Dlatego codziennie o stałej porze szłyśmy na spacer, zasypiała w wózku i potrafiła tak spać 2-3 godzinki, bez względu na pogodę. Spała sobie pod dachem wyotulana tak, żeby było jej ciepło i zasłonięta przed wiatrem. Wiem, że dla niektórych wydaje się to niewyobrażalne, jak można dziecko usypiać na polu nawet w niepogodę i trzymać tak 2-3 godziny… Wcale mnie to nie dziwi, ale niestety inaczej się nie dało, tylko taki sposób na nią działał, bo jak w domu cudem pospała te 40 minut, to budziła się z płaczem i ciągle była marudna. Nie wiem, czy to sprawa „świeżego” powietrza, czy szum samochodów, ale działało to na nią wyśmienicie. Już nawet na początku takiego zachowania naszego Maluszka pytałam pediatrę co jest z nią nie tak, że nie może spokojnie pospać w domku, a ona na to, że są takie dzieci niektóre i że to przejdzie w swoim czasie.
I oto właśnie nadszedł ten czas…..
Od tygodnia kładę się z nią na naszym łóżku, włączamy piosenki dla dzieci na tablecie i po 5-10 minutach zasypia, później przenoszę ją do łóżeczka(co wcześniej było niemożliwe bez przebudzenia) i śpi sobie w łóżeczku 1,5-2 godzinki.




Te zmiany świadczą chyba o tym, że nasze dzieciątko dorośleje! ;-D


Jest jeszcze jedna zmiana, a właściwie przeszkoda, która utrudnia napisanie nowego postu.. Maluszek stał się baaardzo zainteresowany wszelkimi przedmiotami wokoło, a w szczególności laptopem.. Jak tylko Mama weźmie do ręki komputer to momentalnie dzieciak pełźnie w jej kierunku i marudzi, bo też chce widzieć co słychać w wielkim świecie Internetu… Z tego głównie powodu mamy spore zaległości, ale w najbliższym czasie postaramy się to odpowiednio nadrobić ;-)



Zapraszamy do śledzenia naszej stronki, a już niedługo pojawią się nowości.


A tymczasem trzeba ogarnąć małego łobuziaka, który patrzy tylko, co zmajstrować…



M&M